Yogi  Tęsknimy za Tobą, Yogi! wspomnienie...

To był dla nas wszystkich szok... Dopiero dziś jestem w stanie o tym tutaj napisać...
Yogi w sierpniu zachorował na babeszjozę, chorobę przenoszoną przez kleszcze. Jego stan był ciężki i wszyscy byliśmy z nim i z Moniką, czekając na wiadomości. Monika opiekowała się nim najlepiej jak to było możliwe, Yogi spędził kilka tygodni w klinice, codziennie dostawał kroplówki. I nagle jego stan się zaczął poprawiać, ożywił się, zaczął broić i protestować przed zabiegami w klinice. Jego wyniki się poprawiały z dnia na dzień, aż został wypisany z kliniki! Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą...
Życie Yogiego i jego Rodziny zaczęło wracać do normy, zaczęły się na nowo długie spacery, cieszyli się sobą wzajemnie...

Aż całkiem nieoczekiwanie przyszła wiadomość od Moniki, w którą nie mogliśmy uwierzyć:
mam bardzo smutną wiadomość. W piątek wieczorem odszedł od nas nagle Yogi.
Nic nie wskazywało na to, że coś się stanie. Położył się spać i już się nie obudził...

Moniko, dziękuję Ci za każdą chwilę w której byłaś dla niego najwierniejszą Przyjaciółką...